Dodaj do ulubionych!!! Kontakt Ustaw stronę jako startową
http://www.truehearts.lolowo.com - Miłość, Przyjaźń, Wiersze
http://www.truehearts.lolowo.com - Miłość, Przyjaźń, Wiersze
http://www.truehearts.lolowo.com - Miłość, Przyjaźń, Wiersze




Dodaj opowiadanie na Truehearts.lolowo.com
Archiwum: 01 02

Użytkownik: Agnieszka napisał dn. 2011-09-09 o godzinie 22:59:26
Byl to dzień wesela mojej siostry kiedy GO poznałam zwykły pan który grał na weselach lecz jednak okazalo sie ze w moim przypadku nie taki zwykły.Wesele mineło a my zaczeliśmy coraz cześćiej sie spotykac.Duża różnica wieku on zajety ja nieletnia a jednak miłość przychodzi wtedy gdy niema na nią miejsca lecz my znajdowalismy bo byla wielka.Po 2 latach wyjechał do Anglii pracować na rodzine ja bez sensu ze ten zwiazek przetrwa i spelnia sie plany i marzenia zalozylam wlasna rodzine wzielam ślub zylam beztrosko.Lecz to wróciło od prawdziwej miłośći nigdy nie da sie uciec on wrócił pełen pretesji lecz było za póżno.Teraz jesteśmy razem Jest to ta sama wielka miłość pomim różnic wieku pomimo przeszkód losu i tego ze nigdy nie bedziemy tylko dla siebie jestesmy razem bo połączyła nas prawdziwa miłość która niezna granic rozsądku i to jest piekne choć w samotnośći bardzo boli.Trwa to juz 6 lat a my zalujemy tego co stracilismy czsem chcemy zostawic wszystko i byc dla siebie ale teraz zbyt wielu ludzi bysmy skrzywdzili.Kochamy sie i czesto to sobie mówimy lecz pogodzilismy sie z tym i pozostalo czekac na smierc tam bez przeszkód w niebie bedziemy szczesliwi a teraz co trwa niech trwa liczy sie to co jest i cieszymy sie kazda chwila.
adres e-mail: astachowiak22@wp.pl


Użytkownik: malika napisał dn. 2011-04-17 o godzinie 19:40:42
To było jak grom z jasnego nieba, a może i nie. Może tylko tyle czasu zajęło mi uświadomienie sobie swoich uczuć. Jedno było dla mnie jasne jestem zakochana po uszy i to nie w byle kim a w moim najlepszym kumplu Kamilu . Załamka- pomyślałam-Przecież jak ja mu o tym powiem to najzwyczajniej w świecie mnie wyśmieje. Musicie wiedzieć że mój przyjaciel cechuje sie raczej dziwacznym poczuciem humoru i potrafi śmiać sie z najpoważniejszych rzeczy, a co dopiero z tego. Musze przyznać sie wam do tego, że to własnie dla tego tak bardzo go lubiłam, a jak uświadomiłam sobie niedawno kochałam. Oczywicie to nie był jedyny powód dużo bardziej znaczące było zufanie jakim go darzyłam i szczera radość z przebywania w jego towarzystwie .Postanowiłam wybadac teren i poszłam do najbardziej zaufanej psiapsióły, wybrałam taką która go nie znała. Pomyślałam sobie co mi szkodzi poprosze ja żeby sprawdziła jak zareaguje na wiadomość że mi się podoba przekazaną przez kogos innego. Po wysłaniu wiadomości wróciłam do domu i odpaliłam kompa zobaczymy czy odpowie w końcu zawsze tak robił minęła godzina nic, dwie tez nic no coż- pomyślałam sobie- musze dać mu troche czasu. Następnego dnia w budzie nie gadało sie o niczym innym tylko potańcówce która miała odbyć się za kilka dni, a co najwazniejsze o imprezce odbywającej sie tego samego dnia u szkolnego gwiazdora sportu Piotrka. Kamila nie było w szkole, następnego dnia też. Szkoda- pomyslałam sobie mogłabym go zaprosić na impreze, a tymczasem na biologii przysiadł sie do mnie natręt o imieniu Wojtek, odpędzałam sie od niego od kilku tygodni. Zaproponawał wspólne pójście na impreze. W sumie czemu nie-pomyslałam sobie- jak pójde z nim to Kamil zobaczy, że umiem sie bez niego obejść. Zgodziłam się a on prawie podskoczył z radości. W dzień imprezy przyszedł punktualnie pod mój dom i razem udaliśmy sie do domu Piotrka. Na miejscu był już Kamil jego mina kiedy nas zobaczył była bezcenna, sam przyszedł bez nikogo. Wojtek zatańczył ze mną pare razy, a kiedy juz zajarzył, że nic więcej nie wskóra ruszył na kolejnu podbój. Postanowiłam, że nic tu po mnie skoro Kamil nawet nie pofatygował się przywitać to raczej nic nie wskóram. Wyszłam na ulicę i wolnym krokiem udałam sie w stronę własnego domu w końcu mieszkałam niedaleko. Gdzieś w połowie drogi dogonił mnie Kamil cały zdyszany i czerwony na twarzy. - Cześć- wysapał- źle sie bawiłaś że tak szybko wyszłaś? -Nie-odpowiedziałam- po prostu mój amant znalazł sobie inną partnerkę, a ja stwierdziłam że mam dosyć jak na ten wieczór- uśmiechnęłam się udając dobry humor. Widziałam, że coś jest nie tak, był jakis spięty, w końcy zapytał jakby od niechcenia - W co ty grasz? Niedawno ktoś mi wysłał maila, że ci sie podobam, a dzisiaj Ty przychodzisz na impreze z Wojtkiem i nawet do mnie nie podejdziesz? - Ja nie podejdę?- odpowiedziałam- to ty stałeś cały czas w koncie i nie ruszyłeś z miejsca -Mniejsza z tym, powiesz mi czy to prawda? - Ale co takiego?- postanowiłam grać na zwłokę tak długo jak się da. - No to czy ci sie podobam. - No jesteś moim przyjacielem, bardzo cie lubię. - Ale to nie jest odpowiedź, bo ty mi się podobasz bardzo. Otworzyłam oczy ze zdumienia - To dlaczego nie odpowiadałeś na maila? - No wiesz wiadomość, że podobasz się komuś w kim jesteś zakochany i kto jest twoim najlepszym przyjacielem jest jak cios w głowę, trudno po czyms takim pozbierać myśli. Powiedz mi coś o czym nie wiem pomyslałam. - No dobrze jeśli mam byc szczera to bardzo mi się podobasz. Nic nie odpowiedział tylko się uśmiechnął, ujął moją twarz w dłonie i pocałował tak słodko, że aż zakręciło mi się w głowie. A ja zachowałam dla siebie pewną słodką tajemnicę. Jak na razie nie dowiedział sie, że to był mój pierwszy pocałunek;)
adres e-mail: ewelinabelczewska@wp.pl


Użytkownik: lovely- napisał dn. 2010-05-29 o godzinie 22:25:55
Wszystko zaczęło się na meczu.Pilnie obserwowałam Kamila i pękałam z dumy za każdym razem gdy trafił do kosza.Choc właściwie nie powinnam była tak emocjonalnie reagowac bo nie był to mój chłopak tylko mojej koleżanki z klasy.Mimo iż nie darzyłam jej specjalną sympatią nie wyobrażam sobie że mogłabym ot tak sobie ,zacząc kręcic się koło niego.Zresztą nie miałam odwagi.Kamil był naprawdę świetnym chłopakiem.Rozmawiałam z nim zaledwie kilka razy na imprezach u znajomych i mówiliśmy sobie ''cześc'' . No i tak wyglądałą moja znajomośc z nim. Mimo to byłam w nim zakochana po uszy.Był inny niż reszta chłopkaów z liceum.Bardziej dojrzały i przystojniejszy. Ostatni kosz.. Koniec meczu. Nasza drużyna schodzi z boiska a towarzyszą im przy tym oklaski. Ja sama klaszczę jak opętana i nie spuszczam wzroku z Kamila.Podchodzi do niego trener i przyjacielskim gestem kładzie mu dłoń na ramieniu.Wszyscy są z siebie zadowoleni.Zauważyłam Sylwie. Przepycha się przez tłum by rzucic się swojemu chłopakowi na ramiona.Zrozumiałam że nie mam tu czego szukac. Bo po co mam tam stac i walczyc ze łazami? Ruszyłam w stronę wyjścia. Nagle usłyszałam swoje imię.Odwróciłam się i ze zdumieniem spostrzegłam że to Kamil mnie wołał. -Co jest? -Zapytałam go.Starałam się nie dac po sobie poznac jak bardzo byłam przejęta tym że mnie zawołał. -Idziesz już?? Zapytał mnie.Skinęłam głową.-Aha.No cóż..to do zobaczenia. Odwrócił się i już go nie było.Trzeba przyznac że umiał wprowadzic zamęt w moje życie.Wciąż zamyślona poszłąm do domu.Musiałam przejrzec zawartośc szafy,ponieważ razem z przyjaciółką wybierałyśmy się na imprezę z okazji wygranego meczu do Patiego.(tak pieszczotliwie nazywamy naszego kolegę Patryka). Włożyłam Ciemną tunikę i leginsy,trochę się podmalowałam,wyprostowałam włosy i oceniłam końcowy efekt.Było nieźle.Potem wyszłam przed dom i tam już czekała na mnie Kaśka.Impreza na początku,jak to zwykle bywa,była trochę sztywan.Dopiero gdy pojawili się chłopcy z drużyna zabawa zaczęła się rozkręcac.Ja oczywiście wypatrywałam Kamila. Znalazłam go bardzo szybko.Opierał się nonszalancko o framugę i patrzył wprost na mnie.Coś w jego spojrzeniu nie pozwoliło mi odwrócic wzroku.Dopiero Kaśka przywrócła mnie do rzeczywistości.-Julka!Nie uwierzysz. Bartek z 3a chce się z tobą umówic.-Powiedziała z uśmiechem. Nie zrobiło to na mnie wrażenia. Wywołało jedynie skrzywienie na twarzy.-Nie ma mowy.Śmierdzi od niego jak od gorzelni.-powiedziałam.Kaśka zaśmiała się głośno.-Masz rację.To samo powiedziałąm Patiemu jak kazał mi wybadac teren.Ale wiesz..kurczę Ju musisz zacząc się z kimś umawiac a nie ciągle czekac na Kamila! -Jęknąła Kasia.Spojrzałąm na nią i zapewne się zaczerwieniłam bo niemal czułam ja pali mnie twarz.-Wiesz że nic na to nie poradzę -Odparłam.Kasia smętnie pokiwała głową i kontynuowała swój wywód.-Póki co on się nie rozstanie z Sylwią.Sama rozumiesz..to córka trenera.Ich rozstanie mogłoby się odbic na jego pozycji w drużynie.-powiedziała Kasia. Zaświtała we mnie nadzieja.Kasia od razu to zobaczyła bo przytuliła się do mnie i szepnęła-Tylko się nie rozpędzaj.To tylko moje przypuszczenia.-Miała racje.Niepotrzebnie się rozpędziłam.Spojrzałam mimo woli na Kamila i zobaczyłąm jak Sylwia uwiesza mu się na szyi.Za dużo tego dla mnie było jak na jeden dzień.Pożegnałam się szybko z Kasią kazałam jej przeprosic Patiego za wczesne wyście i poszłam sobie. Spacerowałam trochę,mimo że było ciemno i prawdopodomnie miało zaraz padac bo było nieznośnie duszno.Usłyszałam za sobą przyśpieszone kroki.Odwróciłam się i o to przede mną stał Kamil! Lekko zdyszany bo pewnie biegł.Patrzył na mnie oddychając nie równo.-Co tu robisz?-nie mogłam powstrzymac się przed zadaniem tego pytania.-Musimy porozmawiac.-Powiedział i w tej samej chwili poczułam pierwsze krople deszczu na skórze.Zaraz potem lunęło tak jakby ktoś na górze odkręcił wielki kran.-Chodź szybko bo zmokniemy!-Krzyknął Kamil.-Nie lubisz deszczu?-Zapytałam i zaczęłam obracac się z rozpostartymi ramionami.Uśmiechałam się bo byłam szczęśliwa.Nie chciałam żeby widział jaką reakcję wywołało jego nagłe pojawienie się.Kamil złapał mnie nagle za rękę,więc zatrzymałam się i stanęłam przed nim.Pocałował mnie! Na początku delikatnie dopiero kiedy nie odsunęłam się,wpił się w moje usta. To było takie cudowne.Marzyłam o tym tyle razy że myślałam że to sen.My dwoje na pustej ulicy w strugach deszczu..sen po prostu sen...Potem odsunął się ode mnie i powiedział zdławionym głosem: Zakochałem się w tobie. -Nogi się pode mną ugięły.Tego bym się w życiu nie spodziewała.-Zmokniemy.-Tylko tyle zdołałam wydusic.Wiem-wariatka ze mnie..Ale Kamil mnie nie wyśmiał.Pociągnął mnie pod daszek sklepu i tam spojrzał na mnie wyczekująco.-Co z Sylwią?-Zapytałam wreszcie logicznie myśląc. -Zerwałem z nią dzisiaj.Cholera bardzo długo zwlekałem ale musiałem poczekac do końca sezonu..Gdyby trener mnie wykluczył kumple by mnie znienawidzili..Ale ja naprawdę za tobą szaleje i już dłuzej nie mogłem czekac.Nie znamy się za dobrze.To znaczy..Ty nie znasz mnie.Ja ciebie znam.Jesteś Julia.Cudowna Julia która lubi słodzony popcorn ,nigdy nie pisze długopisem z czarnym wkładem i panicznie boi się pająków..Boże byłam taka zaskoczona że prawie otworzyłam buzie.-obserwowałem cię-Powiedział z uśmiechem.Serce zabiło mi mocniej.Czułam się jak w jakimś filmie..Albo lepiej..Przytuliłam się do niego.Coś spłynęło mi po policzku ale nie wiem czy był to deszcz czy może łza..Kamil starł krople i szepnął-Nie czas teraz na łzy.Teraz czas na miłośc.. I tak to się zaczęło.Teraz jesteśmy ze sobą pół roku i wszystko jest w jak najlepszym porządku.Mam nadzieję że tak będzie zawsze...
adres e-mail: wikusia_94@poczta.onet.eu


Użytkownik: kkasiolek napisał dn. 2010-05-18 o godzinie 21:09:13
Witajcie złamane serduszka...:* Chciałabym wam bardzo podziękować za te wszystkie miłe słowa, które od was usłyszałam w odpowiedzi na moje poprzednie opowiadanie... Teraz u mnie wszystko się zmieniło...:) Po niepotrzebnie straconym czasie na nieodpowiedniego faceta, nadszedł czas na stabilizacje... Pamietacie Łukasza? Moja historia z nim zakończyła się wraz z koncem roku ( w między czasie chodizliśmy razem do klasy bo on nie zdał) szkolnego 09/10... teraz nic nas nie łączy. Jednak znalazłam miłość, na która każda z Nas czeka... Nie zgadniecie gdzie... - w tej samej szkole:P Otóż, to czego tak najbardziej pragniemy jest tuż obok nas... Mój Minio zakochaŁ się we mnie w pierwszej klasie technikum... A jest to ten 'kolega' u ktorego na 18stke się wybrałam z Łukaszem... Teraz dla mnie liczy się tylko Damianek... nie pisze wam tego po to, byscie mi gratulowały szczescia i wszystkiego innego, jednakże piszę, byście wiedziały, że na kazda z was przyjdzie pora... i ze nie zawsze to czego tak bardzo chcemy nie jest możliwe do spełnienia.... Gdy nadchodzi taki mężczyzna, który jest zdecydowany, oddany i zakochany a ty nie jesteś pewna poddaj się temu, co on Ci zaplanował... wiem jak to jest, bo sama tak miałam... i wcale nie musze sie przy nim krępować jak przy tamtym, że sie rozmazałam czy zle wyglądam... nic! kocha mnie taka jaka jestem i za to kim jestem... bo w zyciu nie jest najwazniejszy wyglad a wnetrze... To On na nowo nauczył mnie kochać, odkrył we mnie moje najgłębiej schowane zalety... Dzięki Niemu czuję się kobieca i sexowna... A On Kocha moje boczki :) moj tłuszcz tu i tam :) Kocham spędzać z nim czas,noce, dnie... Każdą chwilę... A że mieskzamy już razemto na szcęście tych chwil jest dość dużo :) Jesteśmy ze sobą juz 22 miesiące i nic nie wskazuje na to byśmy się mieli rozstać, choć wiem, że nie wszystkie rozstania da się przewidzieć. Jednakże jestem pewna tego, że My przetrwamy wszystko...! Bo On mi jest światełkiem :) Jestem niesamowicie w Nim zakochana! Z biegiem czasu, żałuję tych wylanych niepotrzebnie łez... Tych nieprzespanych nocy, bo teraz już wiem na pewno, że... PO KAŻDEJ BURZY WYCHODZI SŁOŃCE... I pomimo tego, że czasem sie sprzeczamy, czy kłócimy to i tak zawsze się godzimy... a wiecie co jest najfajniesze w kłótniach? To, że po sprzeczkach zawsze przychodzi czas na godzenie....:)
adres e-mail: touch_k@o2.pl


Użytkownik: ramaszka87 napisał dn. 2010-02-04 o godzinie 22:59:09
"Co teraz będzie" pomyślałam siedząc na łóżku i obracając w palcach złoty pierścionek...tak bardzo czekałam na ten dzień a kiedy wreszcie nadszedł jakiś smutek ogromny zagościł w moim sercu...nie było bukietu róż które sobie wymarzyło nie było słonecznego dnia zapachu kwiatów truskawek...tylko zimny pokój hotelowy a za oknem mroźny wieczór...w duszy pragnęłam by ten dzień jak najszybciej się skończył...a jednak powiedziałam Tak...tak chce zostać Twoją żoną...Tak chcę być z Tobą już na zawsze do końca na dobre i na złe...ale czy tak jest naprawdę ?!?!Po tym co się stało i co przeżyłam przez niego...jeszcze 3 lata temu kochałam GO bez pamięci....z niecierpliwością czekałam na każdą chwilę, którą moglibyśmy spędzić razem...wspólne wakacje , weekend, wypady i to niesamowite poczucie bezpieczeństwa...przy Nim czułam się bezpiecznie...gdy mogłam wtulić się w Jego szerokie ramiona...tak dobrze mi było z Nim przy Nim...Jego dojrzałe spojrzenie na świat, odpowiedzialność i troska o mnie...właśnie kogoś takiego szukałam ...właśnie na Niego czekałam...było pięknie...ale jak w życiu bywa przyszedł czas kiedy przestałam poznawać mężczyznę dla którego tyle poświeciłam i którego pokochałam...do dziś w uszach słyszę słowa:" Nie wiem co czuje do Ciebie chyba już nic jesteś mi zupełnie obojętna...Zajmij się swoim życiem"...I ten okropny dzień 29 marzec kiedy zapłakana przyjechałam oddać mu wszystkie Jego rzeczy...To już jest koniec wtedy jeszcze nie wierzyłam do końca w te słowa błagałam Go by wrócił by dał mi jeszcze jedna szanse to przecież to nie moja wina że jestem chora...nie chciał wrócić zostawił mnie w momencie kiedy najbardziej go potrzebowałam...rozstanie i ciężka choroba zabiły we mnie radość życia i nadzieje na to że jeszcze kiedyś będzie pięknie...Tak mijały minuty godziny dni...Ja wciąż wpatrzona w telefon a nóż napisze albo zadzwoni przecież nie można przestać kochać tak z dnia na dzień...telefon milczał...nie przespane noce wypłakane łzy i ciągle w głowie jedno pytanie "Dlaczego Ty mi to robisz? Co ja takiego zrobiłam?" Choroba rozwijała się szybko ciągle złe wiadomości...Potrzebna będzie chemia...te słowa zabrzmiały jak wyrok...Myślałam że już nic gorszego nie może mnie spotkać...myliłam się dowiedziałam się że On kogoś ma miesiąc po rozstaniu kochał już kogoś innego...ta wiadomość dobiła mnie bardziej niż wiadomość o chemii...Łzy Łzy i ten straszny ból w sercu...już teraz wiem jak to jest...kiedyś też tak kogoś zraniłam kogoś kto kochał mnie naprawdę a ja bawiłam się tym uczuciem...dziś doświadczyłam tego samego...to prawda że całe dobro i zło jakie wyrządzamy kiedyś do nas wróci...do mnie właśnie wróciło...jak On tak mógł...minęło tak niewiele czasu a On potrafił kochać się z inną wiedząc że cierpię i tak bardzo Go potrzebuje...To już koniec...teraz w to wierze teraz to do mnie doszło straciłam 4 lata życia dla kogoś kto nie jest wart nawet minuty uwagi....straszne myśli przychodziły do głowy...skończyć z tym wszystkim na dobre...zasnąć i już się nigdy nie obudzić...spać i spać i śnić...przecież nikomu nie jestem potrzebna...nie mam super samochodu jak Ona nie wyglądam jak Ona nie jestem bogata jak Ona nie jestem lekarzem jak Ona...po prostu zamienił mnie na lepsza mądrzejsza bogatsza piękniejsza...A jednak się podniosłam...przecież trzeba żyć życie to największy dar i szczęście jakie mogło się nam trafić..."Jeszcze kiedyś będę szczęśliwa" niezapominając o tych słowach powoli stawałam na nogi...udało się...choroba pokonana i On też wrócił tylko szkoda że wtedy kiedy zaczynałam się śmiać i uczyć się żyć bez Niego....Dziś znów płaczę a na mojej twarzy nigdy nie widać uśmiechu...Czy go kocham ?! Nie wiem...wiem tylko że przy Nim już Nigdy nie będę szczęśliwa...I tak siedzę z tym złotym pierścionkiem na palcu i w głowie mam tylko jedną myśl ":Co teraz będzie".A On spokojnie śpi obok...
adres e-mail: xkahax@interia.pl


Użytkownik: www.moje-skryte-ja.blog.onet.pl napisał dn. 2009-11-16 o godzinie 19:51:25
No cóż.... To było tak. Niedawno w mojej szkole zbierano osoby chętne do wymiany polsko-niemieckiej. Na początku nie chciałam się zgłaszać lecz ostatniego dnia jednak się zdecydowałam. W poniedziałek stawiłam się i odebrałam moją Niemkę-Charlotte. W trzeci dzień wymiany poznałam fajnego chłopaka-Arka. To tak zaczęła się nasza przygoda. Cały dzień rozmawialiśmy tylko ze sobą, a w czwartek dosiadł się w czasie drogi do mnie i mojej przyjaciółki. Rozmawialiśmy o wielu rzeczach, aż temat zszedł na ulubionych aktorów. Od dawna podobała mi się fryzura Roberta Pattinsona, lecz gdy o tym powiedziałam wyśmiali mnie. Następnego dnia mój książę pojawił się w fryzurze, która (dopiero niedawno zauważyłam to) przypominała Zmierzchowego Edwarda. W piątek przedostatniego dnia przyjechaliśmy dwie godziny wcześniej niż planowano. Obydwoje mieszkaliśmy poza miastem więc , z mojej inicjatywy, umówiliśmy się na "wyjście". Okazało się że inni też idą, i strasznie zależało im żeby Arek szedł z nimi. "Bohater" postawił się a na dodatek pozbyliśmy się naszych Niemców. Było nam razem wspaniale. Świetnie się bawiłam. jednak on musiał iść na chwilkę do kolegi oddać mu coś. Powiedziałam że ja nie pójdę. Miałam poczekać a ławce w parku, aż on załatwi swoje sprawy. Obiecałam mu że nie ucieknę jeżeli on nie przyprowadzi kolegi. Obiecał. Gdy zobaczyłam ich razem wstałam i poszłam do koleżanki z wymiany, która umówiła się z chłopakiem. Opowiedziałam jej wszystko, a ta namawiała mnie żebym z nim pogadała. Starałam się w nim porozmawiać ale za każdym razem po kilku zdaniach znowu uciekam. Tak jest do dziś, jednak za parę dni jest dyskoteka. Mam nadzieję że będzie. Zaproszę go do tańca lub na spacer. Chociaż... będziemy wyglądać komicznie, bo on chodzi do trzeciej klasy a ja do pierwszej, na dodatek ja jestem uważana za kujona (elitarna klasa) a on za jednego z największych jajcarzy szkoły. Ale przecież przeciwieństwa się przyciągają...
adres e-mail: axi9609@amorki.pl


Użytkownik: sa,a:(( napisał dn. 2009-11-14 o godzinie 21:30:04
to było w pierwszej klasie gim. byłam sama i zobaczyłam że pewien chłopak mi siię przygląda , więc popytałam kumpelki o niego. Okazało się , że jedna nawet chodzi z jego znajomym. Cieszyłam sie. Mijały tygodnie a ja sie w nim zakochałam po uszy (och) moja kumpela i jej chłopak poznali nas ze sobą i wtedy stało się to na co od dawna czekałam poprosił mnie o chodzenie... Lecz gdy dowiedzaiła się szkoła to on ze mną zerwał a potem jeszcze rozpowiadał że to było dla zwały... ja się naprawde zakochałam. Minął rok a ja nadal się w nim kochać i nie mogę o nim zapomnieć bo mijamy się na korytarzu co gorsza on wciąż na mnie patrzy
adres e-mail: madziulka1495@wp.pl


Użytkownik: Weronka napisał dn. 2009-08-13 o godzinie 02:10:23
Zakochałam się w koledze z klasy na początku naszej znajomości w pierwszej klasie i gdy ktoś na początku roku skłamał mu że ja chcę odejść z klasy to on mnie przekonywał przed cała klasą że nigdzie nie znajdę takiej klasy jak nasza potem po pół rocznym załamaniu że on mnie nie chce nagle koleżanka napisała że dla jej koleżanki on napisał że mnie kocha ja wtedy byłam w takim szoku i za razem byłam prze szczęśliwa;) A gdy następnego dnia on się spytał czy dam mu numer komórki to ja w szoku powiedziałam że nie;(On stwierdził żebym się zastanowiła a nie łamała mu serce i wtedy przyszedł nauczyciel i musieliśmy iść do klasy bo to zdarzyło się przy całej klasie na korytarzu;) On mnie adorował zalecał się do mnie miał za złe że nie powiedziałam mu o swoich urodzinach.Stwierdził,że zorganizowałby mi imprezkę na siedemnastkę;)Ale ta sielanka się skończyła,gdy nagle zrozumiał że ja też go kocham wtedy stwierdził przy całej klasie że jest gejem a jego chłopakiem jest kolega z klasy ale plan mu się nie udał,bo ten kolega powiedział że nie jest gejem;) Potem zaczął mówić do swoich koleżanek,przy mnie jak ja bardzo go zraniłam.Potem do końca pierwszej klasy kochałam go na odległość nie odzywał się do mnie tylko często na mnie spoglądał;) Na początku drugiej klasy zaczął się do mnie zalecać;)Wybrał sobie dzień do tego zalecał się tylko w jednym dniu tylko w czwartki;)I tylko przez miesiąc do dziś nie wiem dlaczego przestał;(I nie wiem czy mnie kochał czy to był jeden wielki chamski żart ze mnie;( W drugiej klasie dwa tygodnie po tym jak przestał się do mnie odzywać to nasza wspólna koleżanka z klasy powiedziała żeby on usiadł koło mnie a on na to że ja i on się nie lubimy i nie chcemy koło siebie siedzieć a ja wtedy o tym marzyłam powiedźcie mi czy on mnie kocha czy tylko brzydko się mną bawi bo ja już sama nie wiem;(
adres e-mail: wercia387@amorki.pl


Użytkownik: weronka napisał dn. 2009-08-13 o godzinie 01:39:24
Zakochałam się w pewnym chłopaku z mojej klasy od pierwszej chwili tylko po miesiącu zrozumiałam to żyłam bez żadnej nadziei na happy end ale w drugim półroczu nagle zaczął mówić do mnie kotku, skarbie,kochanie, ale gdy nagle wyszło przez przypadek że ja też go kocham to stwierdził,że jest gejem i że chodzi z kolegą z klasy.Potem do końca roku był mi miły,uśmiechał się do mnie;) Ale na początku następnego roku co czwartek na ostatniej lekcji przez miesiąc mnie podrywał w ostatni czwarty czwartek coś się stało usiadł koło mnie i nagle zszedł z murku na którym siedziałam i pobiegł później przez tydzień nie przychodził do szkoły i do dziś prawie się nie odzywa do mnie i zachowuję się tak jakby mnie nie znał omija mnie z daleka ale dalej spogląda mi w oczy co raz;)Czy on mnie kocha????? Czy mam jeszcze jakieś szanse??????? ******************KCP********
adres e-mail: wercia387@amorki.pl


Użytkownik: monisia napisał dn. 2009-07-25 o godzinie 23:29:32
Witam..musze sie przyznac,za nigdy nie wierzyłam w to ze spotkam kogos w swoim zyciu z kim bede szczesliwa..az tu nagle i mnie dopadlo szczescie :**ale zaczne od poczatku..Gocha moja kumpela moze pare razy wspominala mi o swoim kuzynie..Piotrek(tak ma na imie:*)..wedlug niej miły,fajny chlopak,ale troszke samotny i nie ma szczescia w milosci.Ale kiedy go poznalam,moje pierwsze zdanie o nim..Cholerny dupek!!I napewno nie jest samotny.Na imprezie ktora Gocha zorganizowala,wszystkie laski lataly kolo niego jak by byl jakims cudem swiata.Wydawalo mi sie to conajmniej beznadziejne..nie moglam na to patrzec..(ale zerkalam w jego strone)nie moglam zrozumiec jak Goska mogla uznac go za nieszczesliwego bez milosci??No coz jesli tak przebiera w dziewczynach to nie dziwota.Zle sie czulam,chcialam wracac do domu,ale okazalo sie ze wszyscy "kierowcy"sa lekko wstawieni..wszyscy procz jednego-Piotrka!!Gocha odrazu poleciala do niego zeby mnie odwiozl..na nic sie zdaly moje protesty i choc nie mialam ochoty na jego towarzystwo..ustapilam i zgodzilam sie bo naprawde chcialam byc jak najszybciej w domu.Jakie bylo moje zdziwienie gdy wsiadlam do auta,zapielam pasa a tu negle..czyjas reka chwyta moja dlon..podnioslam glowe i zobaczylam te wielkie szare oczy..cudne oczy i ten jego usmieszek..juz mialam wyrwac reke gdy nagle dotknal mojego policzka i powiedzial.."Cały wieczor cie obserwowalem"..pomyslalam..co?? mnie?to chyba jakis zart..a na glos wylecialy mi slowa.."Musialo ci byc ciezko dostrzec mnie w tym tlumie oblegajacych i rozchisteryzowanych cie dziewczyn,jesli myslisz ze chwycisz mnie na te swoje szare oczka i czule slowka to zapomnij"..juz mialam wyrwac sie i uciec z tego auta,ale chwycil mnie mocniej,zapial mi pas,usmiechnal sie i ruszyl!Zapytal tylko jaka trasa ma jechac i pojechalismy.Po 30 minutach bylismy pod moim domem.Powiedzialam zdawkowe "dzieki"i juz otwieralam drzwi..kiedy jego reka znowu mnie zatrzymala..moglam sie wyrwac uciec z tamtad,ale tak naprawde nie chcialam..mialam ochote zostac:)Nie zrobil nic..trzymal mnie za reke spojrzal na mnie i powiedzial.."Spotkamy sie jutro?pojdziemy na spacer??"..Bylam w szoku,jedyne co wyskoczylo mi z gardla to.."jasne wpadnij"..i ucieklam !!Nie wiem ile spalam tamtej nocy,ale chyba nie dlugo..ciagle widzialam te jego oczy ..ten usmiech..i myslalam co jest grane??dlaczego sie zgodzilam,jak odwolac to spotkanie,jak nie znam nawet jego komorki??Mialam metlik w glowie..potem chyba zasnelam..obudzilam sie i doszlam do wniosku ze jedno spotkanie nic nie zaszkodzi.Przyjechal..i od tego spaceru sie zaczelo:)Byl to nasz pierwszy ale nie ostatni spacer..cale wakacje spedzalismy razem..pracowalam do 16 potem on przyjezdzal i chodzilismy w rozne miejsca..i tak sie Zakochalam w tym cholernym dupku!!Dziwne prawda??!Kiedy powiedzial mi ze chyba sie zakochal,bylam w kolejnym szoku..ale kiedy odpowiedzialam mu ze ja chyba w nim tez..szok minal!!Objal mnie,spojrzal tymi swoimi oczkami,pocalowal..i bylam zgubiona!!I tak minely od tego czasu 3 lata..a my nadal razem!!Tydzien temu musze wam sie pochwalic..Piotrus przyjechal z bukietem tulipanow(moich ulubionych kwiatow)i z malym czarnym pudeleczkiem..a w srodku..pierscionek:**Sliczny..i co powiedzialam jak myslicie??No TAK!!Zgodzilam sie za niego wyjsc:)Dziewczyny milosc istnieje..naprawde..dopada nas w nietypowym miejscu..w nietypowym czasie..w najmniej odpowiednim momencie..i to jest piekne!!!!!
adres e-mail: karolka_2385@interia.pl


Następna strona






copyright by Bartosz Kołodziej & TrueHearts